Włatcy Móch w Internecie

10 komentarzy

Tak w ramach autopromocji - od kilku dni można legalnie oglądać w necie niektóre odcinki Włatców Móch, np. pierwszy odcinek pierwszej serii i kilka innych. Niedługo powinna pojawić się reszta. Ktoś jest zainteresowany?

Tak, wiem że ten programik chodzi tylko pod Windowsem. Proszę nie bić, też bym chciała wersję makową lub linuksową.

Poweselnie

1 komentarz

Po pierwsze, widywanie starych znajomych raz na dwa miesiące dobrze robi na ciekawość rozmów. Tematów jest aż za dużo, a jedno wesele okazuje się trochę za krótkie.

Do drugie, tańce towarzyskie (takie w parach) nie są takie złe. Pod warunkiem, że spełnione są dwa warunki:

  • partner, który choć trochę umie tańczyć i prowadzi
  • partnerka, która daje się prowadzić (umiejętności taneczne tutaj są zbędne).

Ponieważ zostało mi w końcu przetłumaczone, że w trakcie tańca ja nie mam nic do gadania, to tańczenie z Jurkiem i Markiem okazało się całkiem fajne. Tyle, że jak mnie Jurek najpierw zakręcił cztery razy wokół własnej osi na koniec piosenki, a potem nie dał zejść z parkietu, to przy następnym (też bardzo szybkim) kawałku zaczęłam gubić buty ;). Za to za cholerę nie wiem, jakim cudem Markowi udało się mnie zmusić o drugiej w nocy do zrobienia parę razy jakiegoś dzikiego obrotu, którego moim zdaniem nie powinnam być w stanie zrobić nawet na trzeźwo i będąc w pełni skoncentrowana.
Ale tańczyć z facetami nieumiejącymi tańczyć i nieumiejącymi prowadzić nadal nie znoszę.

Po trzecie, nie wiem czy nie zrobiłam małego skandalu będąc świadkiem, który nie poszedł do komunii. Przykro mi, państwo młodzi wiedzieli, że biorą sobie niewierzącego świadka. Prawdę mówiąc, gdyby to było np. wesele w mojej rodzinie, to dla świętego spokoju bym się nie wychylała, ale ponieważ na ceremonii była też banda moich bardzo wierzących przyjaciół, więc z szacunku dla nich stwierdziłam, że nie będę robić szopki.

Po czwarte, ceny w knajpach w centrum Katowic powalają. Tyle, że pozytywnie, tam jest taniej niż w cholernym centrum handlowym, w którym ma siedzibę moja nowa firma. I smaczniej. Inna rzecz, że jak mam niecałą godzinę do pociągu i na zamówienie zamiast obiecanych 10-15 minut czekam ponad 20, to przestaje być zabawnie. Nigdy nie spodziewałam się, że umiem tak szybko jeść ;)

Japko w skórce...

Dodaj komentarz

Od poniedziałku mam firmowe Jabłko i jestem zachwycona. Na początku podchodziłam do tego jak do jeża, w planach był triple boot i używanie czegokolwiek innego niż jakiegoś Linuksa w sytuacjach awaryjnych. Skończyło się na zestawie Mac OS X + Vista, której od momentu instalacji nie uruchomiłam ani razu. Docelowo zapewne będzie odpalanie Visty pod wirtualną maszyną i to tylko dlatego, że i. chodzi tylko pod Windowsem. Trochę głupio koordynować prace nad programem, którego nawet nie ma się jak odpalić.

A tytułowe "japko w skórce" (czyli takim śmiesznych ochraniaczu) mieści się do mojej zwykłej, codziennej torebki :)